Mam dwadzieścia kilka lat, pochodzę z USA i mam bzika na punkcie pielęgnacji skóry, więc będąc w Seulu, oczywiście musiałam skorzystać z jakiegoś zabiegu. Po kilku dniach jet lagu, zimowego powietrza i ciągłego chodzenia moja skóra wyglądała na matową i odwodnioną, bez względu na to, jak bardzo ją nawilżałam. Wpisałam w Google Maps „Dermatolog w Gangnam” i trafiłam do kliniki Lalian Cheongdam w Gangnam, w Seulu. Łatwo było tam dotrzeć (blisko stacji Apgujeong Rodeo), a atmosfera w środku była spokojna i czysta — bez chaotycznego uczucia „fabryki”. Zdecydowałam się na booster do skóry Rejuran, ponieważ chciałam uzyskać subtelny, zdrowy blask i gładszą teksturę, a nie drastyczną zmianę. Konsultacja była bardzo uspokajająca: lekarz dokładnie obejrzał moją skórę, zapytał, na czym mi zależy (tekstura, linie odwodnienia, zmęczenie podróżą) i wyjaśnił, w czym może pomóc Rejuran oraz jak zazwyczaj wygląda proces gojenia. Nie było żadnej dziwnej presji, by dodawać mnóstwo dodatkowych usług, co bardzo doceniam. Sam zabieg był dość prosty. Najpierw nałożyli krem znieczulający, a podczas wstrzykiwania cały czas sprawdzali, jak się czuję. Nie będę kłamać — w niektórych miejscach szczypało (zwłaszcza wokół policzków), ale było to całkowicie do zniesienia i nie spieszyli się. Zaraz po zabiegu miałam klasyczne małe grudki/zaczerwienienia, które pojawiają się po zastrzykach Rejuran, więc nie planowałabym ważnej sesji zdjęciowej na ten sam dzień. Następnego ranka skóra wyglądała znacznie lepiej, a przez kolejne 2–3 tygodnie stała się bardziej nawilżona i gładsza, jakbym w końcu porządnie się wyspała. Makijaż też lepiej się trzymał, a blask wyglądał naturalnie, a nie „sztucznie”. Otrzymałam również jasne instrukcje dotyczące pielęgnacji (czego unikać, jak łagodzić skórę) i jako obcokrajowiec czułam się komfortowo podczas całej komunikacji. Jeśli rozważasz Rejuran w Seulu, zwłaszcza w okolicach Gangnam, szczerze polecam klinikę Lalian Cheongdam — sama chętnie tam wrócę przy następnej wizycie.