To miało być ukoronowanie naszej przygody w Tajlandii. Pracując w świecie holistycznym od ponad 20 lat, byłam niezwykle podekscytowana. Jednak nie mogłam być bardziej rozczarowana. Kiedy weszliśmy, basen wyglądał świetnie, ale od razu schody i chwiejne ścieżki sprawiły, że dojście do naszego pokoju – który znajdował się na odludziu, w ciemnym i bardzo nieprzyjemnym miejscu – było bardzo niewygodne i w ciemności dość ryzykowne. Jednak gdy weszliśmy do pokoju i zdaliśmy sobie sprawę, że zewnętrzna łazienka nie ma ŻADNEJ ochrony przed komarami, to było nie do przyjęcia. Gdybyśmy odważyli się wziąć prysznic, zostalibyśmy zjedzeni żywcem – były wszędzie. Niemożliwe było, aby nie wpuścić ich do środka, wracając do pokoju. Powiedziano nam bez ogródek, że będziemy musieli dopłacić za wewnętrzną łazienkę. To nie jest tajskie podejście do obsługi, którego doświadczaliśmy przez trzy tygodnie podróżując po tym pięknym kraju. Właściciel nie jest Tajem i odzwierciedla się to w sposobie, w jaki zachowuje się cały personel. Prawdziwy szok kulturowy w porównaniu z tym, co poznaliśmy i pokochaliśmy w tajskiej gościnności. Tylko bardzo szorstkie odpowiedzi i oferta niewielkiego rabatu na upgrade. Naprawdę uważam, że jest to zagrożenie dla zdrowia, zwłaszcza że założenie moskitier byłoby tak niedrogie. Odnieśliśmy wrażenie, że zarabianie pieniędzy jest ich głównym priorytetem, ważniejszym niż relacje z gośćmi. Zdecydowaliśmy się nie zostawać, ponieważ myśl o byciu pogryzionym, jeśli nie zapłacimy więcej pieniędzy, była zniewagą. Ponieśliśmy straty i zarezerwowaliśmy inne miejsce, i oczywiście nie było zwrotu pieniędzy nawet za zabiegi, za które zapłaciliśmy z góry i z których nie skorzystaliśmy.