Moim głównym zmartwieniem była złożoność mojego przypadku, która wymagała zarówno leczenia choroby Peyroniego, jak i wszczepienia protezy. Chirurg był doskonały. Była to bardzo trudna operacja, ale dzięki stosowaniu się do jego zaleceń, dwuipółgodzinny zabieg zakończył się sukcesem. Jestem we wczesnej fazie rekonwalescencji, i choć jest to bardzo bolesne, to było do przewidzenia. System wsparcia również był solidny. Komunikacja z moim koordynatorem i tłumaczem, Ibrohimem, była znakomita. Był bardzo przyjacielski i uspokajający w całym procesie, co zrobiło ogromną różnicę. Nie było nic, co mogłoby być lepsze.