Dr Sandelewski mnie oszpecił. Nie chodzi o słaby efekt przeszczepu (był tragiczny, wyrosło kilkadziesiąt włosów w różne strony, ale bym to odpuścił, moja głupota, powinienem był od razu ogolić głowę i nie kombinować). Chodzi o to, co zostawił mi z tyłu głowy. Przeszczep był robiony w Bielsku-Białej z wyciętym paskiem skóry. Dr Sandelewski zapewniał mnie, że pasek będzie mały i łatwo go będzie ukryć pod włosami. W rzeczywistości na bardzo dużej części tyłu głowy została mi blizna i brak włosów. Żeby to zakryć, musiałem zacząć nosić tam długie włosy, co wyglądało śmiesznie przy moich brakach z przodu głowy. Po kilku miesiącach wróciłem do dr. Sandelewskiego. Musiał się przestraszyć, bo zaproponował drugi zabieg całkowicie za darmo. Zgodziłem się, ale zabieg nie przyniósł nic poza bólem. Włosów więcej nie było, łysa plama z tyłu głowy nie zmniejszyła się mimo ponownego szycia. Po kolejnych kilku miesiącach dr Sandelewski zaproponował kolejny darmowy zabieg, ale nawet ja widziałem, że to nie ma sensu. Czekałem jeszcze trochę, mając nadzieję, że może jednak będzie jakiś efekt. W końcu napisałem do dr. Sandelewskiego maila z prośbą o zwrot kosztów przeszczepu. To nie byłaby żadna rekompensata, ale przynajmniej miałbym pieniądze, żeby szukać kogoś, kto się na tym zna i spróbowałby mi to wszystko naprawić. Minęło wiele lat i nie dostałem żadnej odpowiedzi na tego maila. Po pewnym czasie znalazłem prawdziwego specjalistę. Poprawił zabiegi wykonane przez dr. Sandelewskiego, jak tylko mógł. Udało mu się przeszczepić dużo włosów, żeby zakryć te sterczące w różne strony, a co najważniejsze, zmniejszył obszar blizny z tyłu głowy o około trzy razy. Nadal jest duża, ale w porównaniu z tym, co było, to nic.