Opinia rok po operacji nosa u dr Tuszyńskiej. Stanowczo odradzam każdemu, komu zależy na oddychającym, prostym nosie. Załączam swoje zdjęcia dokumentujące stan przed i po operacji. Wydałam dużo pieniędzy, a poprawy prawie nie ma. Bardzo żałuję straconych pieniędzy i zaufania, jakim obdarzyłam dr Tuszyńską. Ponad rok po operacji nie jestem w stanie swobodnie oddychać, nos jest znacznie krzywy, dziurki nosowe są asymetryczne. Pani doktor osiągnęła szczyt bezczelności podczas wizyty kontrolnej, kiedy tłumacząc, dlaczego zrobiła tak krzywy nos, stwierdziła, że mam tak krzywe usta i do nich „wyrównała” mój nos. Proszę nie zwracać uwagi na wizualizacje efektu przygotowane przed operacją w programie graficznym, to co wychodzi w praktyce nie ma z nimi nic wspólnego, umiejętności dr Tuszyńskiej nawet nie zbliżyły się do przewidywanego efektu. Zaproponowano mi zapisanie się na kolejną operację korekcyjną za opłatą za anestezjologa, ale nigdy więcej bym im nie zaufała ani nie oddała swojej twarzy w ich ręce. Na oddziale przed operacją prosiłam o chwilę rozmowy, ale pani doktor nie znalazła dla mnie minuty. Sam oddział jest dość stary, płacąc kilka tysięcy za prywatną operację i całodniowy pobyt nie ma nawet prywatnej toalety w pokoju, po narkozie, kiedy człowiek jest słaby, trzeba wędrować po oddziale do wspólnych łazienek. Pokoje nie mają regulacji klimatyzacji dla pacjenta, temperaturą zarządzają pielęgniarki w swoim gabinecie, nie ma też możliwości otwarcia okna, trafiłam na bardzo ciepłą pogodę i bardzo mi to przeszkadzało, a uważam, że zwiększyło to obrzęk. Obchód dzień po operacji polegał na wejściu lekarza do pokoju podczas śniadania - jedząc kanapkę, zajrzał mi do ust z jedzeniem, powiedział, że wszystko ok i wyszedł - to tyle. Jedynym pozytywnym odczuciem z całego doświadczenia jest opieka pielęgniarska. Poniosłam straty finansowe i zdrowotne, uważam, że plastyka nosa to usługa prywatna jak wiele innych i taki nieudany wynik operacji, daleki od prognoz i oczekiwań, powinien zostać zrekompensowany.